Kaliningrad: atomowy poker po rosyjsku
Ale Polacy już spoglądają na obwód kaliningradzki z niepewnością. Z doniesień prasy brytyjskiej wynika, że Rosja chce uzbroić Flotę Bałtycką w broń nuklearną. To odpowiedź na przyszłą instalację w naszym kraju tarczy antyrakietowej.
Jeszcze 10 lat temu obwód kaliningradzki był zapomnianą rosyjską enklawą, miejscem odizolowanym od reszty Europy i zrujnowanym w następstwie upadku Związku Radzieckiego. Koniec zimnej wojny i utrata bezpośredniego połączenia z Rosją, a także kryzys gospodarczy w tym kraju doprowadziły do dotkliwej biedy w regionie. Bezrobocie rosło w zastraszającym tempie. Wielu młodych ludzi wyjechało. W tej sytuacji Władimir Putin podjął zdecydowane działania na rzecz rozwoju Kaliningradu, który jest ważnym ośrodkiem handlowym.
Kreml starał się uczynić z Kaliningradu modelowy przykład współpracy z Unią Europejską. Putinowskie plany zamienienia Kaliningradu w bałtycki odpowiednik Las Vegas i Hongkongu zaczęły już przyciągać zachodnich inwestorów.
To Władimir Putin wskazał Kaliningrad jako jeden z zaledwie czterech rejonów Rosji, gdzie od 2009 r. hazard będzie legalny. W mieście zaczęła szybko powstawać specjalna strefa kasyn z 30 tysiącami pokoi hotelowych.
Mimo że w stolicy obwodu wciąż przeważa ponura sowiecka architektura, powstało tu już kilka eleganckich centrów handlowych, kolejne są w budowie.
Gubernator Georgij Boos, były dyrektor federalnego urzędu podatkowego, trafił do obwodu w 2005 r. Został wysłany przez Putina z misją przyspieszenia inwestycji. Przyjęte w 2006 r. regulacje nadały Kaliningradowi status specjalnej strefy ekonomicznej. Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami nowi inwestorzy są na 6 lat zwolnieni z podatku od zysków.
- Średnie pensje wzrosły u nas o 31 proc. W zeszłym roku Kaliningrad był regionem o najwyższym wzroście gospodarczym w Rosji - chwali się Boos. - Pięć lat temu nikt by nie uwierzył w to, co się teraz dzieje.
Cały artykuł przeczytasz na stronach polskatimes.pl